Każdy człowiek na świecie ma prawo dostępu do czystej wody – to zapis w rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ przyjętej 28 czerwca 2010 roku. Jednak ilość wody na naszej planecie jest ograniczona, a liczba ludności wciąż wzrasta. Jeśli dołożymy do tego fakt, że zasoby wodne są nierównomiernie rozłożone w przestrzeni i czasie, a zmiany klimatu dodatkowo wpływają na obieg wody w atmosferze, uzyskamy obraz wyzwań, z jakimi przychodzi się nam mierzyć.

Statystycznie każdy Polak ma do dyspozycji 1.585.000 litrów wody rocznie. Liczba ta wynika głównie z wielkości opadów w naszym kraju oraz w bardzo niewielkim stopniu z ilości wód dopływających spoza naszych granic. Dlatego funkcjonujące w mediach porównanie hydrologicznej sytuacji Polski i Egiptu nie do końca jest właściwe.

Zasoby wody w tym afrykańskim kraju pochodzą głównie z Nilu, który zasilany jest w innych częściach kontynentu. Natomiast w Polsce jesteśmy uzależnieni od wysokości i charakteru opadów oraz od tego, jak długo pozostaną w naszych granicach, czy to jako wody powierzchniowe, czy podziemne. Średnia opadów w Polsce to ok. 600 mm rocznie. Wielkość ta jednak znacznie różni się w zależności od regionu, a także jest zmienna w poszczególnych latach.

3BE5823D 47B9 4D7A 87C8 6EFF1141F102

Roczne sumy opadów atmosferycznych w Polsce w 2019 r. (źródło mapy: Biuletyn Państwowej Służby Hydrologiczno-Meteorologicznej IMGW)

Uciekająca woda

Zmiany w charakterze opadów uważane są za jedną z najważniejszych konsekwencji zmian klimatycznych w naszej części Europy. I rzeczywiście w ostatnich latach deszcze w Polsce stają się rzadsze, za to bardziej obfite i często nawalne (wzrasta liczba dni z opadem pow. 10 mm/dobę). Widać to doskonale na przykładzie ostatnich tygodni.

Po suchym marcu i kwietniu, wraz z prognozami obwieszczającymi nadejście deszczy, w wielu regionach Polski pojawiły się jednocześnie ostrzeżenia o gwałtownych burzach z silnymi wyładowaniami i wiatrem. W takich sytuacjach, spadająca z nieba woda często w niewielkim stopniu wsiąka w wysuszony grunt, lecz bardzo szybko spływa do rzek i morza, powodując gwałtowne wezbrania albo lokalne podtopienia.

Sytuację dodatkowo utrudniają zmiany w systemie przyrodniczym, które zmniejszają możliwość retencji (zatrzymywania) wód na obszarze naszego kraju: degradacja torfowisk, przekształcanie dolin i koryt rzecznych, rezygnacja z zadrzewień śródpolnych i wycinka lasów łęgowych oraz system melioracyjny wykorzystywany głównie do odwadniania. Spadek powierzchni biologicznie czynnych w miastach, choć w mniejszej skali, również powoduje szybszy odpływ wód opadowych.

Rozmiar problemu jest ogromny. Jak twierdzą eksperci PGW Wody Polskie na przestrzeni ostatnich pięciu lat, w czterech odnotowano w Polsce susze. Obserwacje wskazują, że zjawiska te mają tendencje do wydłużania się i zmian w czasie i przestrzeni. Długotrwałe okresy bez opadów, gdy mówimy o suszy atmosferycznej, prowadzą w konsekwencji do suszy rolniczej, w trakcie której spada dostępność wody dla roślin. Zjawisko to dodatkowo nasilają wysokie temperatury powietrza powodujące intensywne parowanie z powierzchni gleby. Dalszy brak opadu prowadzi do suszy hydrologicznej, którą łatwo zaobserwować po spadku poziomu wody w rzekach, jeziorach czy zbiornikach retencyjnych.

O ile nie mamy wpływu na ilość i czas występowania opadów, o tyle każdy z nas może wpłynąć na poprawę opisanej sytuacji poprzez odpowiedzialne gospodarowanie zasobami wodnymi, do których ma dostęp – zmniejszenie zużycia wody na co dzień, dbanie o jej jakość, a przede wszystkim zatrzymywanie wody opadowej w okresach, gdy jest jej wystarczająco dużo i jej racjonalne wykorzystanie (oddawanie do obiegu) w okresach bezopadowych.

Łapmy deszczówkę!

Deszczówka to źródło wody, o którym większość zupełnie zapomina. Tymczasem ze 120-metrowego dachu po trwającym kilkanaście minut deszczu można uzyskać aż 180 litrów wody. Woda deszczowa nie nadaje się co prawda do celów spożywczych, jednak można ją wykorzystać do innych celów, np. podlewania roślin czy spłukiwania toalety.

Jak spowolnić odpływ wody, czyli jak ją retencjonować, aby wykorzystać później? Z pomocą przyjdą nam rozwiązania pozwalające gromadzić wodę deszczową:

  • jeśli mieszkasz w kamienicy lub bloku, wystarczy zwykły garnek czy miska wystawione na balkon lub taras; w domku jednorodzinnym możesz podstawić pod rynnę beczkę, w której będzie się gromadzić woda spływająca z dachu;
  • bardziej zaawansowane rozwiązania, takie jak np. podziemne zbiorniki retencyjne czy studzienki chłonne, komory drenażowe itp.;
  • ogrody deszczowe (w gruncie lub w pojemnikach) lub zielone dachy, które oprócz retencjonowania wody, pełnią rolę mini-oczyszczalni ścieków, potrafią być niezwykle dekoracyjne oraz pomagają chronić różnorodność biologiczną.

Stosowane rozwiązania są zarówno łatwe do wykonania, jak również nie wymagają dużych nakładów finansowych. W większości przypadków koszty nawet bardziej zaawansowanych instalacji zagospodarowania deszczówki, wykonanych przez specjalistyczne firmy, mieszczą się w granicy kilku–kilkunastu tysięcy złotych.

Ponieważ gromadzenie wody deszczowej wpisuje się w miejskie strategie adaptacji do zmian klimatu, niektóre samorządy miejskie, np. w Krakowie, Wrocławiu czy Gdyni, uruchomiły dla swoich mieszkańców specjalne programy dotacyjne, w których można ubiegać się o dofinansowanie na budowę systemów do zatrzymywania i wykorzystania wód opadowych. Z roku na rok rośnie zainteresowanie mieszkańców – w tym roku we Wrocławiu w zaledwie 5 tygodni od uruchomienia programu wpłynęło aż 145 wniosków, wyczerpując budżet w wysokości 500 tys. zł.

Propozycje inwestycji związanych z zagospodarowaniem wody opadowej mogą również stanowić doskonałe pomysły na projekty w ramach budżetu obywatelskiego. W kilku miastach, np. Poznaniu, Gdańsku, Lublinie czy Katowicach, wydzielono tzw. zielone budżety, a zarezerwowane w nich środki są przeznaczane na rozwój i rewitalizację terenów zielonych, w tym np. budowę ogrodów deszczowych.

Zastanawiasz się nad wprowadzeniem takich rozwiązań do swojego otoczenia? Wiele praktycznych informacji znajdziesz m.in. w Katalogu dobrych praktyk opracowanym na potrzeby wrocławskiego programu dotacyjnego “Złap deszcz”. A przede wszystkim pamiętaj, że najważniejsze są małe kroki, które można podjąć już dziś. Spójrz w niebo, sprawdź prognozę pogody – dowiedz się, kiedy spadnie deszcz i spróbuj złapać choćby kilka bezcennych kropli, którymi podlejesz rośliny w swoim otoczeniu, gdy znów nastanie okres atmosferycznej suszy.