Edukacja jest pierwszym krokiem do skutecznej ochrony środowiska. O wspólne dobro, jakim są zasoby naturalne, powinien dbać każdy z osobna i wszyscy razem. Jak jednak zainteresować i skutecznie edukować zarówno dorosłych, jak i najmłodszych? Jak robi się to na świecie? Ludziom trzeba dać pole do działania.


wodociagi  

Artykuł ukazał się w magazynie "Wodociągi - Kanalizacja" nr 11(165)/2017


W Polsce mieszkańcy miast stanowią dziś już ok. 60% ludności. Tymczasem, jak twierdzą autorzy Krajowej Polityki Miejskiej 2030, na długofalowy sukces gospodarczy mogą liczyć tylko te miasta, które będą potrafiły zapewnić swoim mieszkańcom dobre warunki życia. Chodzi o ośrodki, które poradzą sobie z koniecznością pomieszczenia stale rosnącej populacji przy jednoczesnym znalezieniu sposobu na realizację wyzwań, takich jak potrzeba zapewnienia mieszkańcom dostępu do odpowiedniej jakości wody pitnej, oczyszczania ścieków i racjonalnej gospodarki odpadami, ograniczania zanieczyszczeń powietrza, rozwoju zrównoważonych systemów transportu czy ochrony i odtwarzania zielonych przestrzeni miejskich.

Jednak aby spełnić rosnące wymagania, nie wystarczą tylko nakłady finansowe. Podjęcie pilnych działań na rzecz walki ze zmianami klimatu oraz ich skutkami ściśle wiąże się z edukacją. Kwestie środowiskowe, w szczególności tematyka zasobów wodnych, są priorytetami w przyjętej przez ONZ Agendzie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030. Pośród zawartych w niej 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju jednym z istotniejszych jest podnoszenie jakości edukacji i poziomu świadomości społecznej, także w kwestii ochrony zasobów naturalnych.

Edukacja lokalnej społeczności

W jaki sposób poradzić sobie z tak złożoną sytuacją w stosunkowo krótkim czasie, jakim jest perspektywa kilkunastu lat? Sami autorzy dokumentu podpowiadają rozwiązanie. Dostrzegają oni duży potencjał we wzmacnianiu i rozwijaniu aktywności lokalnych społeczności – w zwiększaniu świadomości mieszkańców w zakresie rozumienia zjawisk, w tym przyrodniczych, zachodzących w przestrzeni miejskiej i jej otoczeniu oraz zachęcaniu ich, aby aktywnie włączyli się w dostarczanie informacji i danych, które będą pomocne w procesie zarządzania zasobami wodnymi. Model ten ma stanowić rozwiązanie w sytuacji ograniczonych zasobów kadrowych i finansowych jednostek samorządowych czy służb im podległych, ułatwiając pozyskanie bogatego zbioru informacji oraz jego bieżącą aktualizację. To model stosunkowo prosty, wymagający jednak zastosowania odpowiedniego podejścia do edukacji lokalnej społeczności.

„Zaangażuj mnie a zrozumiem” – te słowa wypowiedziane przez starożytnego chińskiego filozofa Konfucjusza, nadal pozostają niezwykle aktualne. Bowiem dopiero gdy zachęcimy daną osobę do działania, może ona w pełni zrozumieć istotę zjawiska, jakie staramy się jej wyjaśnić. Na podejściu tym bazują aktywności z nurtu „nauki obywatelskiej” (citizen science), który narodził się w latach 70. XX w. Polegają one na włączaniu w badania naukowe wolontariuszy, którzy po krótkim przeszkoleniu, wspierają ekspertów w ich codziennej pracy. Ponadto ochotnicy mają również dostęp do wyników/rezultatów przeprowadzonych prac, a więc i możliwość pogłębiania wiedzy z danej dziedziny.

Z czasem idea citizen science ewoluowała. Coraz większy dostęp do urządzeń mobilnych i szerokopasmowego Internetu zdynamizował rozwój grupy społecznych naukowców i rozszerzył spektrum tematyczne realizowanych projektów. Umożliwił m.in. intensywny rozwój nurtu określanego mianem crowdsourcingu, czyli społecznościowego zbierania danych. Nazwy tej po raz pierwszy użył w 2006 r. Jeff Howe, stwierdzając, iż oznacza oddanie pracy w ręce dużej, niezdefiniowanej grupy ludzi zamiast niewielkiej grupy specjalistów. Co ciekawe, pomimo iż sam termin jest relatywnie nowy, idea sięgania po „mądrość tłumu” ma już swoją historię. Wykorzystali ją m.in. Brytyjczycy przy tworzeniu słownika „Oxford English Dictionary”. Wiele propozycji definicji i przykładów użycia słów pochodzi od samych obywateli, którzy zasypali naukowców listami (średnio przychodziło ich ponad 200 dziennie!). Nowe możliwości w nurcie citizen science przyniósł także rozwój ogólnodostępnych rozwiązań geoinformacyjnych, pozwalający na pozyskiwanie danych w terenie wraz z informacją o położeniu obiektów, a następnie prezentowania wyników na interaktywnych mapach nawet przez niespecjalistów.

Zainteresowanie oznacza działanie

Wszystkie te zmiany sprawiły, iż nauka obywatelska znalazła się w kręgu zainteresowań wielu organizacji i instytucji. Stanowi bowiem idealne narzędzie do promocji partycypacji społecznej oraz budowy społeczeństwa obywatelskiego, złożonego z grupy zaangażowanych mieszkańców, nie tylko pragnących mieć realny wpływ na kształt przestrzeni, w jakiej funkcjonują, ale jednocześnie zdolnego do poszerzania wiedzy merytorycznej z danej dziedziny, np. ekologii. Zaangażowanie w pozyskiwanie informacji i badanie tematów oraz zjawisk, o których dyskutuje się w przestrzeni publicznej, przekłada się na lepsze ich zrozumienie oraz na możliwość w pełni merytorycznego uczestnictwa w debacie publicznej.

Już dziś wiele organizacji korzysta z mądrości drzemiącej w lokalnych społecznościach, prosząc o wsparcie w lepszym poznawaniu przestrzeni. W ten sposób zbierane są np. informacje o stanie środowiska czy potencjalnych zagrożeniach, stanowiące uzupełnienie oficjalnego zasobu wykorzystanego przez instytucje zarządzające danym obszarem. Na przykład w Wielkiej Brytanii uruchomiono platformę internetową Flood Crowd1, poprzez którą zbierane są dane o zasięgu historycznych i aktualnych zjawisk powodziowych. W Hiszpanii podobną funkcję pełni aplikacja mobilna Flood-up2, której twórcy zachęcają do przesyłania geotagowanych zdjęć wraz z krótkimi opisami (geotagowanie ang. geottaging to inaczej geoznakowanie. Polega na przypisaniu do danego obiektu, np. zdjęcia, informacji o jego lokalizacji, czyli w tym przypadku miejscu, w którym zostało wykonane. Wiele urządzeń mobilnych ma obecnie automatyczną funkcję geotagowania. Znakowanie można także wykonać ręcznie w odpowiednim oprogramowaniu. Dane te są wykorzystywane do szacowania zasięgu przyszłych zjawisk powodziowych i zapobiegania ich negatywnym skutkom.

Włączanie lokalnych społeczności do przedstawionych działań można sobie dość łatwo wyobrazić. Nie wymagają one bowiem specjalistycznej wiedzy, a większość z nich polega na uważnym prowadzeniu obserwacji niejako „przy okazji” codziennych aktywności, np. rodzinnych spacerów, czy na dojeżdżaniu do pracy lub szkoły. Wdrażane w duchu partycypacji społecznej działania oparto na filozofii, która kryła się również za rozwojem serwisów typu „zgłoś usterkę” – popularnych wśród instytucji zarządzających większymi ośrodkami miejskimi. Interaktywne aplikacje, które umożliwiają łatwe zgłoszenie np. awarii oświetlenia ulicznego, systemu kanalizacji czy powstanie dziury w drodze, mają wspierać zarządzających w pozyskiwaniu informacji o danym obszarze. Jednak w przypadku tych rozwiązań ich wartość edukacyjna jest znikoma, choć z pewnością wpływają na wzrost społecznego zaangażowania. Nie dostarczają jednak użytkownikom wiedzy i umiejętności, które wzbogacałaby ich rozumienie przestrzeni, w której żyją, i zjawisk, jakie w niej zachodzą. Aby osiągnąć te cele, powinniśmy podejmować inicjatywy z nurtu citizen science.

Wbrew pozorom, społeczni naukowcy chętnie i z sukcesami angażują się nie tylko w proste obserwacje, ale także w badania, które wymagają więcej przygotowania teoretycznego oraz doposażenia w odpowiedni sprzęt pomiarowy. Doskonały przykład stanowi projekt „Air Quality Egg”3, ukierunkowany na badania jakości powietrza. Aby przyłączyć się do działania, uczestnicy muszą kupić zestaw pomiarowy, którego elementem jest czujnik w kształcie jajka (stąd nazwa projektu). Aktywność tego typu chętnie podejmują także władze i profesjonaliści. Departament zajmujący się zarządzaniem i ochroną zasobów wodnych w Jefferson City, stolicy stanu Missouri (USA), zainicjował program wolontariackiego monitoringu jakości wody4. Dane są wykorzystywane przez pracowników urzędu do wykonywania bieżących zadań. W jaki sposób koordynatorzy gwarantują, że zbierane dane i informacje będą odpowiedniej jakości? Każdy wolontariusz, niezależnie od posiadanych już wiedzy i doświadczenia, musi przejść obowiązkowe szkolenie merytoryczne. Dzięki niemu dowiaduje się m.in., jak prowadzić badania (metodyka) oraz jaki sprzęt należy wykorzystywać. W efekcie pracownicy miasta mają pewność, że informacje, które pozyskują od aktywnych mieszkańców, spełniają narzucone normy jakości. Co ważne, program ten to inicjatywa długofalowa. To kluczowa wartość projektów realizowanych w nurcie nauki obywatelskiej. Nie są to jednofazowe, spontaniczne działania, ale wieloletnie projekty, w których obecni wolontariusze pomagają kształcić nowe „zasoby kadrowe”.

Badawcza Kampania Klimatyczna

Badania jakości wody to również jeden z ważnych elementów analiz prowadzonych w ramach Międzynarodowego Programu Badawczo-Edukacyjnego GLOBE (ang. Global Learning and Observations to Benefit the Environment, www.globe.gov). Przedsięwzięcie zostało oficjalnie zainaugurowane w Dniu Ziemi 21 kwietnia 1995 r. w Stanach Zjednoczonych, a w Polsce dwa lata później. W tym roku świętujemy 20-lecie aktywności polskiej edycji Programu. Program GLOBE stanowi przykład aktywności w nurcie citizen science i angażowania przede wszystkim najmłodszych ochotników, ale również ich opiekunów. Jego misją jest propagowanie naukowego podejścia do badania zjawisk przyrodniczych wśród dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. Młodzi naukowcy poznają środowisko w skali lokalnej, prowadząc szereg badań terenowych. Do podstawowych analiz należą badania atmosferyczne, hydrologiczne, badania gleby oraz pokrycia terenu (także te prowadzone z wykorzystaniem zdjęć satelitarnych). Dane zbierane są zgodnie z tą samą metodyką na całym świecie, co gwarantuje pełną porównywalność wyników. Uczniowie wprowadzają informacje do światowej bazy danych, z której korzysta międzynarodowa społeczność programu z blisko 120 krajów na świecie, w tym pracownicy instytucji naukowych, takich jak amerykańska agencja kosmiczna NASA czy agencja meteorologiczna NOAA.

Wiele z polskich szkół Programu zlokalizowanych jest w ośrodkach miejskich, zarówno większych (Warszawa, Bydgoszcz, Gdańsk, Rzeszów, Częstochowa), jak i mniejszych (Nysa, Stalowa Wola czy Koszalin). To właśnie te placówki najchętniej angażowały się w badania wody w ramach Badawczej Kampanii Klimatycznej. Uczniowie wraz z nauczycielami, a niekiedy również z rodzicami i dziadkami, wspierali naukowców w pozyskiwaniu informacji na temat wpływu zmian klimatycznych na zasoby wodne w regionie. Sporo uwagi poświęcono także kwestii jakości wody. Uczestnicy identyfikowali lokalne źródła zanieczyszczeń, które mogą negatywne wpływać na jakość wód w przypadku wystąpienia zjawisk ekstremalnych, np. powodzi czy podtopień spowodowanych nawalnymi deszczami. Jednocześnie w trakcie serii badań terenowych analizowano warunki rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń oraz ich rzeczywisty wpływ na jakość wód. Przez blisko 1,5 roku młodzi naukowcy mierzyli podstawowe parametry wody, w tym zawartość wybranych substancji chemicznych (fosforanów i azotanów), określając jej jakość.

Prace uczniów zostały podsumowane w raportach zawierających nie tylko analizę uzyskanych wyników, ale również wskazówki dla lokalnych samorządów, pokazujące, jakie działania można podjąć, aby przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się zanieczyszczeń i chronić zasoby wodne. Jak to możliwe, że młodzież szkolna zrealizowała tak zaawansowane projekty badawcze, z którymi niekiedy mają problem studenci specjalistycznych kierunków? Także w tym przypadku wykorzystano podejście stosowane m.in. przez amerykańskich ekspertów z Missouri. Zanim uczniowie przystąpili do pracy, zostali odpowiednio przeszkoleni. Zadbano o to, aby wszyscy poznali metodykę badań stosowaną w Programie GLOBE. Szkoły doposażono w jednolity sprzęt badawczy. Ponadto prace zespołów były realizowane pod opieką ekspertów i specjalistów z zakresu nauk przyrodniczych, którzy dbali o kontrolę jakości badań i obserwacji. Dzięki zastosowaniu takiego podejścia, zebrane dane zasiliły nie tylko ogólnoświatową bazę danych o środowisku Programu GLOBE, zawierającą obecnie już ponad 130 mln pomiarów, ale, co ważniejsze, lokalne zasoby informacyjne. Rozwijana w ramach Kampanii społeczna sieć monitoringu nadal funkcjonuje. Co roku do Programu GLOBE przystępują nowi ochotnicy, dzięki czemu dane o stanie środowiska w wybranych regionach i miastach Polski zbierane są nieprzerwanie od blisko 20 lat (np. w Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Częstochowie, Katowicach, Koszalinie czy Stalowej Woli).

Koszty działania nie są wysokie, a przynosi ono korzyści dla każdej z zaangażowanych stron. Scenariusz ten jest łatwy do powielenia w każdym polskim mieście – wystarczą jedynie chęci wolontariuszy (nauczycieli lub młodzieży) oraz niewielkie środki finansowe na wsparcie pierwszych działań (szkolenie chętnych i doposażenie szkoły w sprzęt badawczy). Młodzi wolontariusze Programu GLOBE, monitorując stan środowiska, nie tylko poszerzają lokalny zasób wiedzy, ale dostarczają samorządom i jednostkom gospodarującym na danym terenie informacje niezbędne np. do opracowania strategii adaptacji przestrzeni miejskiej do zmian klimatu. Zebrane przez nich dane uzupełniają rejestry z oficjalnych sieci obserwacyjnych i pomiarowych, najczęściej niepokrywających swoim zasięgiem całego terenu miasta. Jednocześnie wiedza naukowa, jaką zdobywają, przyczynia się do podnoszenia poziomu świadomości społeczności lokalnych z zakresu efektywnego gospodarowania zasobami środowiska. Społeczny transfer wiedzy (od młodzieży do rodziców, dziadków, sąsiadów itd.) skutkuje lepszym zrozumieniem zagadnienia i zwiększeniem zainteresowania mieszkańców, co stanowi szansę na wzrost ich zaangażowania w bardziej świadome kształtowanie przestrzeni miasta, zgodnie z wizją zawartą w Agendzie Zrównoważonego Rozwoju.